SZUKAJ

Subscribe

W.E.N.A. – „Dalekie Zbliżenia”. Recenzja

Lipiec 10, 2011 Przez: Mario Kategoria: Albumy, Recenzje

 

W.E.N.A. , WuDoE, Montana Maxx – nazywaj go jak chcesz. Ważne jest to co robi – dobry rap, tego szukam. Aktywny od 99 w formacji Głos Miasta, więc zaczynał w wieku 15 lat. Inspirowany klasykami w każdym calu. Zdołał już wyrobić sobie pewną markę, dzięki występom gościnnym na płytach artystów takich jak: Pyskaty, Hifi Banda, Diox, TeTris, VNM, Wdowa. Pierwsze solo nagrał w 2005 roku pt. „Wyższe dobro”, współpracował także z Rasmentalismem, a teraz nadszedł czas na legalne wydawnictwo.

Album „Dalekie Zbliżenia” to 14 utworów głównie intelektualnych, często dających wiele do myślenia i wymagających kilkukrotnego przesłuchania aby zrozumieć przekaz. Gościnnie usłyszymy także Venoma i Pyskatego (3), Małolata i Pawła Ejzenberga (5), Rasmentalism i Proximite (7), Włodiego (9), Magdalenę Dzięgiel (10)Hadesa (11,13), Dioxa (11) oraz Kay (14). Gościnne zwrotki zostały odpowiednio rozmieszczone, a wszyscy artyści dali pokaz swoich możliwości. Dało to bardzo dobrą mieszankę, a obawy że goście mogą przyćmić gospodarza okazały się bezpodstawne. Płytę jak dotąd promują dwa teledyski: „Podstawowe Instrukcje” i „Wiadomość”. Całkowity odsłuch krążka trwa 55 min, ale jestem przekonany, że nikt nie odłoży jej na półkę po godzinie.

Muzycznie nowa płyta rapera z Marymontu to najwyższy poziom. Ten materiał to także świetnie dobrane bity, których produkcji podjęli się Qciek (8,9,11), Stona (2,5,6,10,13,14), Quiz (1), Szczur (4), Ment (7), Maui Wowie (3) oraz JAC (12). Za gramofonami stanęli: Ike, Tort, Medyk, DBT, Kebs i Who?list. Do współpracy zostali zaproszeni muzycy sesyjni. Usłyszymy gitarę basową i saksofon altowy w dwóch kawałkach. Wybrane sample świetnie się komponują z nastrojem krążka ale takżę budują klimat każdego z utworów indywidualnie. Najmocniejsze bity zostały stworzone moim zdaniem do kawałków „Podstawowe Instrukcje” oraz „Do Dnia W Którym”. Są naprawdę unikalne i nie znajduję żadnego podobieństwa do innych tracków.

Tematyka tego krążka jest mocno zróżnicowana, możemy usłyszeć o wszystkim co poruszyło rapera. Śmierć, przemijanie, upadek wartości czy nielojalność. To częste tematy, jednak Wena potrafi opowiedzieć o tych sprawach po swojemu, tak aby słuchacz nie miał prawa uznać tego kawałka za wtórny. Najmocniejsze kawałki to moim zdaniem nagrany z Włodim „Do Dnia W Którym” oraz „Żołnierze Fortuny”. W pierwszym z wymienionych panowie opowiadają o świadomości tego, że kiedyś nadejdzie ich czas. Wersy WudoE „Do dnia, w którym skrzyżują mi przedramiona na piersiach/ zamkną powieki, mój czas się dokona, a wszechświat/ zapomni o nas, o naszej krwi i wysiłku/ o życiu pisanym przez upór i siły instynktu” czy Włodiego „Do dnia, w którym nie poplamię już tuszem/ rąk ani ubrania, na służewieckim murze / ktoś wrzuci memoriał, zapali znicz/ na dole napis: Włodi, on wiedział, jak żyć” mogą wstrząsnąć uważnym słuchaczem i zwrócić uwagę że nie będziemy istnieć wiecznie i warto zrobić coś by nie zmarnować swojego życia. W drugim zaś poruszana jest kwestia afgańska. Zawsze zwracam uwagę na kawałki mówiące o sprawach bieżących, a tych jest coraz więcej. Fragment „Mijasz kalekie dzieci bawiące się obok gnijących zwłok/ sieroty, które niedługo zginą trzymając broń/ w imię wiary wydającej na nie wyrok/ inny kolor skóry – dzięki temu łatwiej Ci to przyjąć” może zasmucić i wywołać gniew skierowany w kierunku obecnego świata. Mimo, że przytoczyłem tylko 12 wersów z poszczególnych utworów, Wena ma wiele do powiedzenia i świetnie ubiera to w słowa. Dlatego zachęcam do sprawdzenia choćby tych dwóch utworów które świadczą o poziomie lirycznym „Dalekich Zbliżeń”

Nowa płyta Weny nie jest lekka. Łatwo się jej słucha, lecz trzeba się też trochę poświęcić, aby zrozumieć wszystkie przesłania artysty. Wiele kawałków jest pełnych trudnych metafor czy rzeczy których słuchacz nie zrozumie, bo to osobiste przeżycia. Sam nie wiem co WuDoE ma w sobie że każda jego płyta jest wyjątkowa. Głos – raz dynamiczny, raz spokojny, budzący emocje czy zmuszający do rymowania razem z nim. Album po pierwszym odsłuchu może wydawać się wtórny,  jednak wcale tak nie jest. Ten krążek docenia się z każdą kolejną godziną spędzoną przy nim. Szczerze polecam. Jedna z najmocniejszych płyt, które ukazały się w ostatnim czasie.

Marcin Kędzior

Tagi:

Skomentuj